SZKOŁA PODSTAWOWA NR 23
MISTRZOSTWA SPORTOWEGO
IM. M. G. BUBLEWICZA

X LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE
MISTRZOSTWA SPORTOWEGO

Spływ kajakowy szlakiem rzeki Krutyni

4-7 czerwca 2009

Choć dla wielu uczniów szkoły pływanie kajakiem jest codziennością, to spływ kajakowy wydawał się nam wielką atrakcją. To pierwsza tego typu impreza w naszej szkole. Uczniowie klasy II gimnazjum planowali z wychowawcą tę imprezę przez niemal cały rok szkolny. Oczywiście nie obyło się bez komplikacji – na dzień przed wyznaczonym terminem omal nie udaremniło wyprawy załamanie pogody.
I oto nastąpił długo wyczekiwany dzień, w którym rozpoczęła się nasza przygoda na szlaku Królowej Mazurskich Rzek – na Krutyni.

Objuczeni sprzętem turystycznym, torbami z jedzeniem wyruszyliśmy autobusem rejsowym do Mrągowa, skąd mieliśmy dojechać również autobusem do Krutyni, gdzie zaczynał się nasz szlak.

Krutyń powitała nas ulewnym deszczem, jednak udało nam się rozbić namioty

i nawet trochę potrenować wiosłowanie na malowniczych jeziorach Krutyńskich…

Jednak i stąd przepędziła nas ulewa. Przemoczeni do suchej nitki dotarliśmy do stanicy.

Wieczór upłynął nam przy ognisku na suszeniu ubrań.

  

Następnego dnia musieliśmy pokonać trasę z Krutyni do Ukty. Atrakcją na szlaku była przenoska w Krutyńskim Piecku.

Po pracowitym poranku czas się posilić – jeden z nadrzecznych barów przeżył istne oblężenie, kiedy cała nasza ekipa postanowiła posilić się plackami ziemniaczanymi.

Do Ukty dotarliśmy przed wieczorem – i znów pogoda popsuła nam plany.

Jedynym suchym miejscem była wiata, gdzie kwitło życie towarzyskie…

a jedynym ciepłym – sauna fińska, na którą nie wszyscy jednak się skusili. I niech żałują! Następny dzień powitał nas pięknym słońcem – nareszcie! Poranek zaczął się od śniadania i przeglądu prasy.

  

Potem pakowanie i kolejny etap – od Ukty do Iznoty – około 17 kilometrów. W Iznocie sporo czasu zajęło nam znalezienie naszego pola namiotowego, które okazało się hmmm… bardzo dzikie.

  

Za to wieczorną atrakcją była wyprawa do Galindii, wystylizowanego na staropruską osadę, ośrodka wypoczynkowo-rekreacyjnego, zwanego Mazurskim Edenem.

    

Tu udało nam się załapać na imprezę w stylu Disco ’80. Wracaliśmy zraszani pierwszymi kroplami deszczu, który zagasił nasze wieczorne ognisko, zaś w ciągu nocy rozwinął się do rozmiarów ulewy, która udaremniła nam kontynuowanie spływu ostatniego dnia.

  

Dotarliśmy busami do Mikołajek i niedzielne przedpołudnie postanowiliśmy spędzić w Tropicanie w Hotelu Gołębiewski. Tylko co zrobić z naszymi tobołami? I na to znalazła się rada. Zaopiekowali się nimi policjanci z posterunku w Mikołajkach.

I już można się oddać rozrywkom w aquaparku.

Potem jeszcze tylko posiłek w pizzerii i możemy odebrać nasze bagaże i wyruszyć na stację, skąd pociąg miał nas zabrać z powrotem do Olsztyna. Ten czas upłynął nie wiadomo kiedy… Zawsze się tak dzieje, kiedy przeżywamy wspaniałą przygodę i dobrze się bawimy. Nie przywieźliśmy z tego spływu nawet kataru, za to pełne głowy niezapomnianych wrażeń i pięknych wspomnień.

 Skip to content
This Website is committed to ensuring digital accessibility for people with disabilitiesWe are continually improving the user experience for everyone, and applying the relevant accessibility standards.
Conformance status